IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Eyeless Jack [Creepypasta] (loading progress)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Eyeless Jack
Pożeracz
Pożeracz
avatar

Male Liczba postów : 350
Join date : 05/02/2014
Skąd : Miasto Svit

PisanieTemat: Eyeless Jack [Creepypasta] (loading progress)   Pią Lut 21, 2014 4:49 pm

Godność Postaci -
Panie i Panowie, może i nie ma nazwiska które brzmi nazwiskiem jednak czy ktoś powiedział że musi tak brzmieć? Eyeless Jack per. Esuś Jacuś
Wiek -
Nie za stary na zabawy ani za młody na miłość, powiedzmy że idealny, 19 lat
Płeć -
Gdyby miał penisa wąsy było by łatwiej rozszyfrować jego tożsamość, jednak nie, świat i życie to tylko, no świat i życie. Mężczyzna
Orientacja Seksualna -
Śmiej się śmiej, gorzej jak nie Jack Cię dorwie a jakiś inny dewiant, więc uszanuj innych. Biseksualny
Historia* -
,,Nie, teraz to ja to muszę zrobić. Nie po to zawracałem mu głowę o teleport by teraz tchórzyć. Ale czy ja to teraz na pewno zrobię? W końcu muszę coś zjeść! Te gówna od nas nie umierają albo Psychopaci wyszli z wprawy. Niczego nie miałem w ustach od kilku tygodni, za chwilę nic ze mnie nie będzie." - Jack? Żyjesz stary? - Chłopak, został szturchnięty z impetem, przez kolegę który przeniósł go na Ziemię - Em, ee... Co? A, ja, en, no żyje, żyje. Jeszcze - jego głos był dość radosny - Ty weź się tak nie zamyślaj, nie widać Ci twarzy a ty już tyle nie jadłeś że przez chwilę myślałem że zszedłeś - Bach w plecy, Jack wyprostował się - Płuca mają i odlecieć? - kolejny suchy żart ze strony Eyeless Jack'a. Siedzieli w parku, było ciemno. Jack oprał się na rękach, łokcie wbijały mu się w kolana - Ej, to kiedy uderzamy na jakąś chatę?  Może jutro? - zapytał poprawiający kaptur na głowie Jack. Spojrzał na kolegę. Ścieżką przechodziły dwie dziewczyny, znajomy zaraz schował twarz w rękach. Jack wyprostował się, ręce położył na oparciu ławki. Chłopak spojrzał na kolegę a on na niego, Eyeless kiwnął głowę, tak jakby dobrze wiedzieli co ma zrobić - Ej - krzyknął Jack. Dziewczyny spojrzały się nie niego. Od razu ściągnął maskę i wysunął języki. Przerażone nastolatki od razu uciekły z krzykiem. Eyeless Jack i jego kumpel prawie spadli z ławki - Nie no kurwa, to jest zajebiste! - Lekko zduszonym okrzykiem, wycierając oko od kropli łzy, kolega. Jack śmiał bezgłośnie powoli zakładając maskę spowrotem - To co, idziemy? - zaproponował kumpel. Eyeless wzruszył ramionami. Wstali równo i poszli. Byli na ciemnej, obskurnej ulicy, kolorowe neony które z trudem przebijały się przez warstwę dymu. Wąska uliczka, na ścianie wisiał dwukolorowy, zniszczony  napis ,,Hotel''. Chłopaki weszli do pierwszych drzwi z prawej. Długi korytarz oświetlony zniszczonymi lampami, z ścian odpadała farba. Pod jedną z ścian stało biurko a za nim gruby mężczyzna z tygodniowym zarostem. Jack skinął głową. Mężczyzna zignorował to. Poszli na górę do swojego pokoju. Otworzyli drzwi, do nozdrzy wbił się mocny nieprzyjemny zapach stęchlizny. Pokój prezentował się skromnie, dwa fotele, mały telewizor w rogu, zaraz przy wejściu były szafki z blatami, umywalką i lodówką, można by to było nazwać salonem. Z głównego pokoju rozchodziły się dwa korytarze, z lewej i prawej. Kumpel Jack'a poszedł prawym korytarzem, machnął tylko do niego ręką na znak że idzie już spać ,,Może będzie coś w lodówce, jakieś mięso chociaż...'' marzenie ściętej głowy, pusta lodówka. Jack trzasnął drzwiami od lodówki, wyciągnął z jednej ze szafek szklankę i nalał do mniej wody, wziął kilka łyków i poszedł do siebie. Jego kumpel już pewnie śpi, w końcu późno było. Chłopak usiadł na łóżku, ściągnął powoli bluzę i położył się. Leżał tak chwilę, w końcu zasnął. Gdy wstał była szósta. Był coraz głodniejszy. Gapił się tępo w sufit, nie wytrzyma do wieczora, teraz musi coś zjeść. Wstał z łóżka, pokierował się do kuchni. Z szafki wyciągnął nóż, spojrzał na prawy korytarz. Stał nad śpiącym kolegą, ten powoli otworzył oczy - CO JEST DO CHUJA!? - zerwał się i kopnął Jack'a w brzuch, chłopak odleciał od łóżka puszczają z ręki nóż - Opanuj się kurwa! - podszedł do leżącego na ziemi Jack'a - Ty weź tak nie rób, poczekajmy do wieczora, mam nadzieję że wytrzymasz - pomógł mu wstać - Ale ja już nie potrzebuje - powiedział, trzymał w lewej ręce nerkę. Kumpel spojrzał na swoje biodro, było zaszyte - O kurwa... Czy ciebie popierdoliło? - Jack był zawstydzony - Nie, przepraszam, to było silniejsze ode mnie... - szczere słowa - Ale ludzie żyją bez nerki... - Trudna sytuacja - I chuj, ja chce umrzeć z dwoma - zbulwersowany kumpel posadził Jack'a na fotelu który stał w jego sypialni - Słuchaj, teraz wklejasz mi te bebechy albo już nie wrócisz - słowa jak najbardziej prawdziwe, jego oczy płonęły nienawiścią - Chętnie, ale teraz tego nie mogę zrobić... - Jack chciał wstać ale jego nadgarstki były przyciśnięte do ramion fotela - Co? Dlaczego? Jak z łatwością mi tą nerkę ujebałeś to powinieneś też ją umieć wkleić, nie? - głos drżał - Nie mam niczego czym mógłbym Cię uśpić a po drugie nie mam, gdzie tej nery odłożyć na czas gdy będziemy szukać odurzającego środka, a do szpitala się nie włamiemy się teraz. Trzeba też powiedzieć że jest to organ i nie jest w sterylnych warunkach i może się zepsuć i być zakażony - głos Jack'a był spokojny i opanowany - A nie da się bez uśpienia? - nadgarstki Eyeless były coraz głębiej w ramionach fotela - Wiesz, sam ból jest już mocny a po drugie nie wiem jak organy zareagują - Jack spojrzał się na kumpla z powagą - Jebie mnie to, wyciągaj skalpel - głos był pełen zdecydowania i charyzmy - Przynieś tackę ale najpierw umyj ją wodą z mydłem i dobrze spłucz, w moim pokoju w, plecaku jest kilka skalpeli, weź przynieś je tu, a i trzymaj tą nereke, umyj jakiś pojemnik wodą z mydłem i włóż do lodówki. - Jack z świeckim spokojem powiedział, dał nerkę kumplowi. Kolega wybiegł z pokoju ale za chwilę się wrócił - A ty co będziesz robił? - zapytał - Herbatę kurwa, muszę miejsce przygotować, nie? - powiedział i zrzucił z łóżka kołdrę ,,Em, kołdra, prześcieradło, świeże by się przydało'' Jack sięgnął z szafki w pokoju prześcieradło. Rozłożył je na łóżku. Wtedy przyszedł kolega z tacą - Gdzie ten bebech? - zapytał - Idź po niego, jest w zamrażalniku - powiedział - Czy tu kurwa myślisz? A może jednak mózg ci wyciąłem - prychnął - Kładź się na tej tacy, na łóżku i czekaj - Jack wyszedł z pokoju, kierował się do lodówki ,,Ta, będę mu zamrożone bebechy transplantować...'' wyciągnął pudełko z zamrażalnika. Poszedł z nim do pokoju - Wiesz co, przypomniało mi się, w plecaku mam strzykawki z morfiną - pobiegł do pokoju. Wyciągnął z plecaka strzykawkę i skalpel. Wrócił do pokoju, kumpel leżał na tacy, skrępowany i trochę obolały - Wygodnie? - uśmiechnął się Jack - Jak chuj - zaśmiał się - No dobra, dawaj łapę - chwycił kumpla za rękę - Będzie bolało? - zapytał - Chciałeś żebym cię na żywca kroił a boisz się zastrzyku? - głos miał w sobie wielką ironię - To igła! - warknął. Jack zaczął klepać rękę od wewnętrznej strony - Co ty robisz? - zapytał - Żyły szukam - powiedział. Kumpel wydał z siebie odgłos podobny do  ''aha''. Jack mocniej złapał rękę. Wbił igłę w żyłe - Teraz trzeba poczekać - odłożył strzykawkę na szafkę nocną - Na co? - zapytał - Aż wybudują tu szpital, aż uśniesz - usiadł na łóżku - T-yy... a co ja-jak się nie o-obudzę...? - głos się urwał. Jack poklepał go po policzku. Odwrócił uśpionego chłopaka tak by, nerki były na ''pierwszym planie'' ,,Dobra, śpi. Teraz trzeba naciąć. Kurwa, nie wyparzyłem skalpela, chuj z tym.''. Chwycił skalpel, ręką mu się trzęsła, przełknął ślinę - Dobra, jedziemy - przeciął skórę. Wziął głęboki oddech i rozszerzył przecięcie tak by mógł włożyć tam rękę. Sięgnął po nerkę. Ściągnął maskę i polizał organ, skrzepnięta krew zaatakowała kubki smakowe. Przełkną ślinę, spojrzał na nerkę. Trzymał ją w ręku. Gwałtownie wgryzł się w organ. Krew rozbryzgła się na klatce piersiowej Jack'a. Oszalały spojrzał na otwarte ciało uśpionego kumpla. Jego pazury wysunęły się. Wbił je w kręgosłup, jednym silnym ruchem rąk rozszarpał całe ciało. Krew rozlała się na całym łóżku. Jack rzucił się na organy. Zaczął jeść jak oszalały, wszystko według niego wyglądało smakowicie a on był taki głodny. Warczał cicho. Zwalił prześcieradło z łóżka. Ciało spadło z głuchym łoskotem na podłogę. Jack kucał skulony przy swoim pożywieniu. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się. Do pomieszczenia wszedł właściciel hotelu - Ej, ludzie pod wami skarżą się na to że coś skapuje czy... - głos urwał mu się gdy wszedł do pokoju gdzie Jack pożerał swojego kumpla. Mężczyzna stał wmurowany. Jack warknął głośno i rzucił się na mężczyznę. Wbił swoje pazury w klatkę piersiową i brzuch. Jeszcze żywy mężczyzna gapił się na Jack'a. Ten wysunął swoje języki i polizał go po twarzy. Po chwili macki owinęły się na szyi i zaczęły dusić mężczyznę. Ten zsunął się z pazurów i upadł na ziemię. Macki skupiły się na oczach i zaczęły wduszać się w oczodoły. Oczy pękły, z oczodołów wypłynęła biała maź, Jack zlizał to z podłogi. Po chwili wgryzł się w krtań i odgryzł głowę. Krew trysnęła z tchawicy. Głową potoczyła się po podłodze. Jack ponownie zaczął zajadać się organami ,,Ej, Jack! Opanuj się!'' głos w jego głowie rozkazał mu. Pazury schowały się. Jack siedział na ciele mężczyzny - Co ja... - wstał. Patrzył się tępo przed siebie. W ustach miał posmak krwi - Już nie jestem głod... - powiedział i odwrócił się w stronę łóżka. Rzucił się do mebla. Upadł na podłogę. Na czworaka szukał ciała kolegi - Nie! Ni -nie! Czemu?! Dlaczego kurwa! Dlaczego?! - czarne łzy skapywały na podłogę. Wpadły między panele. Jack próbował powstrzymywać się od płaczu jednak ból był zbyt mocny - Eyeless Jack? - głos dochodził z wejścia pokoju - To ty? - Jack spojrzał na kobietę - O mój Boże! To naprawdę ty! - kobieta rzuciła się na niego - Co tu się stało? Jack! - kobieta objęła go. Uniosła go i posadziła go na łóżku - Jack, odpowiedz mi, co tu się stało? Czemu Roocky jest rozszarpany? - kobieta wpatrywała się w oczodoły Jack'a - NIENAWIDZĘ SIEBIE! CZEMU TO JA MUSZĘ TO ROBIĆ?! - warknął. Kobieta przytuliła go do siebie - Spokojnie, wiem co czujesz - poklepała go po głowie - Też byłam Pożeraczem - przytuliła go mocniej do piersi - Jak to byłaś? - Jack łapał gwałtownie powietrze - Czy ty jesteś Ciemno Widząca? - zapytał. Kobieta skinęła głową - Jestem tu już osiem lat - puściła go z uścisku - Cóż, trzeba to posprzątać... Nie wiesz gdzie jest portal, prawda? - zapytała - Nie, Roocky mnie tu przeteleportował. - powiedział załamanym głosem. Kobieta przygryzła wargę - Wiesz co, kiedyś słyszałam o gościu który przenosi innych ale za dość sporą cenę... - powiedziała - A ty? Ile masz przy sobie? - kiwnęła głową do Jack'a. Ten wstał i obmacał kieszenie - 100, ale chyba tyle nie wystarczy - oczy kobiety błysnęły - Nie, wystarczy na dwie osoby! - powiedziała, uśmiechnęła się szelmowsko - A ty w ogóle kim jesteś? - zapytał Jack - Ja...? Em, ja jestem. Nie będziesz mnie kojarzył bo jestem od ciebie dużo starsza - głos kobiety był skołowany.  
Charakter -
Może i wydaje się straszny, najgorszy i w ogóle fuj, to taki nie jest. No dobrze, Creepypastą, ale nie taką patologiczną że, jak ktoś się na niego krzywo spojrzy to Jack, mu włosy z głowy wyrwie. Jest jeszcze nastolatkiem, według niego - że do 20 lat jest się nastolatkiem. Lubi imprezować, a kto nie lubi? Aha... Pan, to dobrze, mamy jednego pana który nie lubi imprezować. Jednak powracając do Jacusia, ma on w sobie takie dziecko, czasem posiedzi na placu zabaw by pohuśtać się na huśtawce. Mimo tego że ma te 19 la, jakoś nie żłopie piwska na każdej imprezie, czasem woli zamówić sobie soczek lub coś gazowanego. Sympatyczny, da się z nim pogadać o różnych tematach, da, nawet ramię byś mógł się wypłakać, godny zaufana. Ma swój poziom żartów, nie szaleje z swoimi kawałami jednak można o nich powiedzieć że są z "górnej półki". Jednak czy jest romantykiem? Potrafi szepnąć kobiecie jakieś czułe słówko, dosłownie potrafi zawrócić dziewczynie w głowie, jeśli na początku oddzieli głowę od karku...  
Jednak, tytuł do czegoś zobowiązuje, czasem po prostu jest nieokiełznany, z miłego i sympatycznego chłopaka może zrobić się prawdziwy demon. Ale czy zawsze musi taki być? Takim jebniętym w głowę młotkiem Miley Cyrus w głowę? Mimo tego że miewa takie napady złości ale nie tylko naruszenie jego nerwów do tego doprowadza, Jack jest pożeraczem, więc jeśli nie zje człowieka przez kilka tygodni po prostu atakuje każdego, zdarzyło się to już parę razy i bywało że nawet jedna dzielnica Svit, została obrabowana z ludzi. Jednak czy trzeba być złym?

Wygląd -
Wysoki mężczyzna, ma tak z 1.85m. Nie jest wychudzony, jest dobrze zbudowany i silny, waży około 65 kilo. Jego cera nie ma naturalnego kremowego lub jak kto woli "piaskowego" koloru, jest raczej ona granatowa, pod światło wydaje się być tylko ciemno niebieska. Długie ręce i palce. Zgrabne nogi, co? Tu kobiety nie lubią mężczyzn z zgrabnymi nogami? Nie? No trudno, lecimy dalej. Szerokie ramiona. Głowa Jack'a, jest na szyi jak każda głowa jednak szyja chłopaka jest długa. Teraz weźmy się za to gdzie najczęściej się patrzy podczas rozmowy czyli za portfel twarz. Dla tych którzy już szukali w swoim telefonie numeru do Jack'a będzie wielkie rozczarowanie, oto ten dżentelmen nosi maskę. Niebieską maskę, bez nosa i ust, są tylko oczy, wydrążone czarne oczy z których wycieka czarna, nieznana nawet Jack'owi substancja. Prócz tej maski ma jeszcze brązowe włosy, a właściwie burzę pięknych, puszystych włosów. Jednak powracając do twarzy, było już kilku odważnych którzy ściągnęli maskę Jack'a i tego żałowali... Puste oczodoły, czarne, nic tam nie ma prócz tej cieczy, usta pozbawione warg z szpicowatymi zębami i krwią, no i oczywiście nos bo co to za chłop bez nosa! Już myślałeś że to tyle z nienormalności? Ha! Jacuś zamiast normalnego języka ma coś w stylu "macek", no ale to są takie języki. Gdy ma ten zły dzień nie ma normalnych rąk a ma pazury Identyczne jak Wolverine ale na każdym palcu.
Umiejętności -
Gdyby tylko tam gdzie mieszka był szpital, jest on mistrzem skalpela i igły, wie co gdzie dziabnąć gdzie przykryć gdyby coś poszło nie tak, a zszyje niczym zawodowy krawiec, jednak ubrań nigdy sam nie zszyje bo powie że nie umie. Jacuś jest niczym ninja, mistrz kamuflażu, jeśli go chwilę temu widziałeś to musisz przeszukać wszystko aż wywnioskujesz że go na pewno nie ma a potem jupscare bo okazuje się że leżu w twoim łóżku. Jak jest mistrzem skalpela to ma też zręczne ręce i profesjonalnie włada bronią nie ważne czy białą czy palną, wie co gdzie nacisnąć by nacisnąć, dobrze.
Ranga -
Raczej jak ktoś gustuje w narządach wewnętrznych i sokach naturalnych to jest - Pożeracz
Dodatkowe:
~ Mimo braku obu oczu widzi i to bardzo dobrze.
~ Jack emanuje czarną chmurką, tak, czarny dym okrywa jego osobę, dzięki temu trochę trudniej go dostrzec w nocy.
~ Uwielbia koty cat
~ Zna na pamięć całą anatomię człowieka.
~ Uwielbia gapić się w swoje puste oczodoły i wkładać w nie palce.
~ Urodził się bez oczu. Kiedyś jako dziecko lizał nieznaną substancję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://creepytown.mygoo.org
 
Eyeless Jack [Creepypasta] (loading progress)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jack O'Leary
» Jack Carroll
» Rory Carter i Jack Caulfield

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Ogólne :: Karty Postaci-
Skocz do: